sobota, 27 lutego 2016

Skype

Jak chcecie ze mną porozmawiać to zapraszam na mojego Skypa. Jestem jako: Nadie Rennings. A propo opowiadań, to na razie nie będą bo nie mam niestety czasu ;-;. Czekajcie cierpliwie! Narka! :-)

czwartek, 4 lutego 2016

Rozdział 10 "Vincent dostaje Downa!"

Po tych " Pełnych miłości zdarzeniach" postanowiłam zadzwonić do Jack'a bo przecież obiecałam. Wzięłam telefon i stuknęłam w jego numer.
- No co tam?- Powiedział
- Miałam oddzwonić. Kiedy mam przyjść, aby zrobić nam obiad?
- Nie wiem jak chcesz, aż takim pączkiem nie jestem
- Weź bo nabrała mnie ochota na niego. Wracając do tematu, wrócę może o 13:00 dobrze?
- No okej. Ja przez ten czas dom posprzątam.
- Posprzątasz?! To trochę dziwne u chłopaków.
- E tam przesada. dobra kończę pa.
- Pa.- Rozłączyłam się.

Gdy skończyłam rozmowę poszłam do towarzystwa. Jeff poszedł do swojego pokoju i zaczął czytać książkę, a Ola przeglądała coś na laptopie. Podeszłam w stronę siostry Vincenta i usiadłam koło niej. Wyjęłam telefon i przeglądałam Fb.
- Co robisz?- Spytała.
- Przeglądam Fb a ty?
- Szukam ładnego zdjęcia aby wydrukować.
- A dokładnie co?
- Hmm... Zwierzę lub młodzieżowe nalepki.
- O, to fajnie
- Tak... A co fajnego jest w tym facebook'u?
- Sama nie wiem. Mam założonego tylko po to, aby znaleźć jakieś suchary albo z kimś popisać.

Vincent wpadł tak nagle do pokoju tam gdzie przebywałyśmy.
- Z buta wieżdżam!- Zaśmiał się Vincent.
- A mój numer buta zaraz wyląduje na twoim łbie!- Zażartowała Ola uśmiechając się.
- Lepiej nie bo mi podrażnisz skórę.- Pogłaskał swój policzek.

Ola walnęła się w czoło i zaśmiała się, a ja za nią, to samo.
- Vincent, ty mnie rozwalasz.- Powiedziałam
- No wiem.- Złapał się za koszulkę i zrobił dziubek z uśmieszkiem.
- Ja pierdziu.- Ola wciąż była rozbawiona.
- A ja mam pomysł!

Wstałam i podeszłam do Vinca łapiąc go za koszule. Wyprowadziłam go zza drzwi, a przy okazji odprowadziłam do pokoju. Dałam mu buziaka w policzek, a potem lekkiego plaskacza i pobiegłam do Oli.
- Co ty zrobiłaś?- Spytała
- Odprowadziłam go grzecznie do pokoju.- Wyszczerzyłam zęby.
- Nie wiem jak ci dziękować! Mam go już dosyć! Bez urazy Nadie.
- Nie no spoko każdy ma własne zdanie. Zaśmiałam się- Ale trochę racji masz.

Ola uśmiechnęła się i wydrukowała sobie nalepki. Przykleiła do ściany a zaraz po tym usiadła koło mnie.
- A ty tak w ogóle to chodzisz z Vincentem jeżeli się już całujecie?
- Nie wiem. On mnie nie pytał i ja również.- Sprawdziłam drzwi czy przypadkiem Vincent w nich nie stoi po czym zamknęłam cicho drzwi.
- A chciałabyś?
- Pytanie! Jasne, że tak!
- Hmm...- Zamyśliła się i w pewnym momencie spojrzała na mnie i się lekko uśmiechnęła. Pewnie miała coś na myśli.
- Ola, nawet o tym nie myśl!- Uśmiechnęłam się z zmarszczonym czołem i pokazałam jej wskazującego palca i nim trzęsłam nim w prawo i lewo.
- Ja nie myśle. A ty miałaś na myśli, że... ?
- Nie istotne. Nie było tematu
- Jak chcesz.

Spojrzałam na zegarek aby sprawdzić, która godzina. Była już 9:56. Spytałam Oli czy pójdziemy na dół. Zgodziła sie, więc poszłyśmy i usiadłyśmy na kanapie.
- Chciałabyś pobrać ze mną na konsoli?- Spytała.
- No jasne, a w jaką grę?
- Nie wiem, znajdzie się.
- Okej.

w tym samym czasie Vincent zszedł na dół i stał za kanapą tam gdzie siedziałyśmy. Oparł się o jej tył. Podszedł do mnie i zakrył mi oczy, tak aby mi przeszkodzić w graniu.
- No Vincent weź te ręce! Odpychałam go lekko z uśmieszkiem na twarzy.
- Tak! Wygrałam!- Powiedziała zadowolona Ola.
- Dzięki Vincent.- Uśmiechnęłam się lekko i poprawiłam włosy z powodu ich potargania przez Vincenta.
- Nie ma sprawy Nadie.- Szeptem- zaraz tak Oli zrobię.

Ola włączyła jeszcze raz grę i przygotowywałyśmy się do startu. Tym razem Vinc stał za Olą. Odwróciła się i powiedziała:
- Spadaj, nawet o tym nie myśl!- Spojrzała się na niego i uśmiechnęła się.
- A skąd ty wiesz co ja chcę zrobić?- Pisnął Vincent.
- Domyślam się Vincent! Jak chociaż mnie tykniesz to ci nogi z dupy powyrywam!

Vincent tylko się uśmiechnął i podparł się o tył kanapy. Wciąż jednak stał za Olą. My już zaczęłyśmy grę a Vincent zaśmiał się psychicznie i zakrył Oli oczy oraz zabrał jej konsole. Ja siedziałam cicho, ponieważ usłyszałam jak Vincent śmieje się dość głośno i psychicznie.
- Vincent! ty idioto!- Wzięła od swojej twarzy jego dłonie i dla żartów złapała Vincenta za gardło.- Masz przechlapane mój drogi!
- Nie mogłem się powstrzymać!- Pisnął.
- To następnym razem powiem Nadie by ci przywiązała ręce do słupka!
- Będę nie miła!- Uśmiechnęłam się i złączyłam ręce, patrząc się na niego z dołu.
- Nein!- Uciekł od Oli po czym pobiegł do swojego pokoju.
- Słodziak, a zarazem debil- Powiedziałam.
- Święte słowa Nadie... Święte słowa...

Grę dopiero skończyłyśmy o godzinie 11:20. Ola zrobiła mi kawy i jeszcze przez godzinkę sobie pogadałyśmy. Tylko szokiem było to, że Vincent z pokoju ani razu nie wyszedł.
- Dziękuję ci Ola za wszystko ale muszę już iść.
- Dlaczego?
- Bo obiecałam Jack'owi, że przyjdę o 13:00.
- A jest?
- 12:20
- A przyjdziesz jutro?
- Nie wiem, zobaczymy czy będę aż tak zmęczona po nocnej pracy. O ile przeżyje...
- A właśnie, gadaj, jak tam w pracy?
- No comment (czyt. Noł koment)
- Aż tak źle?
- Tak i boję sie, że umrę lub dostanę zawału.
- Próbują cię zabić?
- Z ust mi to wyjęłaś.
- Zgadłam?
- Tak.
- Który najgroźniejszy?
- Foxy.
- Ten, ten, ten taki nie ogar w przepasce i w brązowych gatkach?
- Tak, to ten.
- Ja mu zaraz przyfasole! Dawaj mi go! Idę z tobą!
- Ola, spokój. Dam sobie radę. A tak w ogóle to on tylko po lewej stronie jest i trzeba tylko słuchać czy biegnie, albo patrzeć co chwila na kamerę, że tak powiem " kamerę Foxy'ego"
- Wow. Ty się już na tym znasz jak zauważyłam.
- Tak, tylko problem w tym, gdzie Bonnie może się poruszać, bo ani razu nie był. Dobra raz był, ale nie wiem czy może na przykład po drugiej stronie drzwi, czy może biegać. To jeszcze trzeba się jej uczepić.
- A co on chory na coś?
- Nie wiem, ale ostatnio widziałam go we krwi.

Ola zdziwiła się i nie wiedziała co dalej powiedzieć.