piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział 2

Następnego dnia, zadzwoniła do mnie moja najlepsza przyjaciółka Kate z jakimiś nerwami.
- Cześć Nadie!
-Cz...cześć. Odpowiedziałam z niepokojem.
- Wiesz co mi się przytrafiło? Moi rodzice chcieli mnie wysłać do pracy i wybrali akurat pizzerię. A wyobraź sobie, że muszę pracować w nocy!

I w tym momencie musiałam jej przerwać.
- Ej... A ta pizzeria nie nazywała się przypadkiem " Freddy Fazbears Pizza"?
- Skąd wiesz?!
- Moi rodzice wysłali mnie niby na studia, a się okazało, że jadę pilnować jakieś głupie roboty!
- Witaj w klubie. Powiedziała z ulgą, że nie jest sama.
-To kiedy zaczynamy? Spytałam.
- Podobno dzisiaj o 12:00 w nocy.
- A która jest?
- 17:47
- to nie mamy zbyt sporo czasu...
- Jak to nie?! Mamy jeszcze około 6 godzin!
- No racja... Odpowiedziałam z ponurą miną.
- No dobra kończę bo mi kasę zżera z telefonu. To... Bajo!
- Do zobaczenia w pracy!

Kiedy odłożyłam słuchawkę, poczułam zmęczenie. Postanowiłam wziąć drzemkę. Okazało się, że był to głęboki sen. Gdy już wstałam była już 22:34. Ze zmęczeniem wstałam i wypakowałam purpurowy strój i czarne spodnie. Uczesałam się w kitkę i zadzwoniłam po taksówkę. Po pół godzinie byłam już na miejscu, lecz nie widziałam tam Kate. Postanowiłam poczekać w korytarzu pizzeri. Po 15 minutach wreszcie przyjechała Srebrnym pojazdem, lecz zauważyłam, że ona ma niebieski strój, a nie jak ja... Fioletowy.
- Hejoo! Powiedziała do mnie Kate.
- Czeeeść! Jak miło cię widzieć!
- nie wiem czy tak miło będzie. Powiedziała ze zmarszczonymi brwiami
- No to chodź bo się spóźnimy pierwszy dzień! Zaprotestowałam ciągnąc jej rękę.

Chwilę później byliśmy już w środku. Musiałyśmy sobie same radzić z poznawaniem nowego miejsca. Najpierw zaczęłyśmy oglądać sobie te robociki. Każdy miał jakąś rzecz w łapie takie jak: Mikrofon misia, gitara królika i cupcake. " A co ma piernik do wiatraka"?!
- Wiesz co Nadie... zaczynam się bać...
- Ale czego, że sobie tylko stoją i nic nie robią?
- Może lepiej pójdźmy już do biura pracy.

W biurze było słychać Phone Guy'a  jak nas informował o pracy:
-Jak Widzicie, są tutaj zwierzątka roboty, które nazywane są animatronikami. Ten fioletowy królik to Bonnie, miś Freddy a Kurczak Chica. Pewnie widziałyście tylk ote trzy, ale jest jeszcze jeden... Zamknięty w " Pirate Cove" z fioletową zasłoną. Jest zamknięty ponieważ... Ach! nieistotne. życzę miłej nocy! Pracujecie do 6:00 AM.

Tylko jedno pytanko... Dlaczego nie dokończył zdania z tym animatronikiem w " Pirate Cove"? Może to jakaś tajemnica?
- No jest dobrze. Powiedziała Kate.
- To umówmy się tak... Ja zajmę się kamerami a ty drzwiami ok?
- A nie lepiej po prostu sobie siedzieć i rozmawiać? przecież mamy tylko pilnować te animatrony.
- Ty nie bądź krok do przodu! Przed chwilą się jeszcze cykałaś!
- To było dawno i nieprawda. Kłamała Kate.
- Ok wracając do tematu... jak się stanie coś złego? Powiedziałam z niepokojem.
- Nie stanie, zapomniałam zapytać, dlaczego masz fioletowy strój a nie niebieski?
- Sama nie wiem.
- Dobra zajmijmy się pracą.

1:00 AM
- Kurde coś cicho w tej pizzeri. Powiedziałam wystraszona.
- Eeee tam przesadzasz!

2:00 AM
- Słyszysz te kroki? Powiedziałam z szeptem.
- Nie, nie słyszę bo jestem zajęta oglądaniem kamer

3:00 AM
- Bonnie zniknął z kamery!! Krzyknęła Kate.
- Co?! Tym razem mnie nie nabierzesz!
- Nie, ja serio mówię patrz!

Podeszłam bliżej do niej i rzeczywiście nie było tam go.
- Musimy zadzwonić do właściciela!
- Nie stop! Zobacz na kamerach, może jest gdzie indziej.

Noi miałam rację był w korytarzu, żeby się upewnić wyjrzałam zza drzwi. Przyjrzałam się mu... Nie miał oczów!  ze strachem szybko zamknęłam drzwi
- Co ty wyprawiasz?! Spytała się mnie Kate.
- On, on Tam był!
- Wiem, że był chyba widziałam!
- On nie miał oczów!
- Serio?  z niedowierzaniem spojrzała na mnie.
- Zobacz!

Kate otworzyła kamerę i sprawdziła.
- Ale go tam już nie ma!
- To chyba sobie poszedł... Zobacz w kamerze 09.

I rzeczywiście tam był... Siedział samotny, chyba płakał.
- Może podejdziemy do niego? Powiedziałam ze współczuciem.
- Zwariowałaś? Jeszcze coś nam zrobi!
- Dobra jak chcesz, ja idę!

Chciałam ją dalej namawiać ale pomyślałam, że może dobrze będzie gdy jej tam nie ujrzę. Podeszłam do Bonniego i się spytałam:
- Dlaczego jesteś smutny?

Bonnie podskoczył z wrażenia,że ktoś z żyjących ludzi do niego podszedł.

- Ja nie jestem Bonnie, jestem Jenny. Wiem, pomyślisz, że kłamię ale to prawda. Jestem zabitą duszą dziecka. Na szczęście Marionetka wiedziała co zrobić i dała nam drugie życie.
- Serio? Mogłabym się spytać, kim jest Marionetka?
- Też zabitą duszą dziecka, ale opętała ją Marionetka i teraz nią jest. Ona nie pokazuje się bo za bardzo się boi.
- Czy wszyscy z was jesteście... No wiecie.
- Tak. Przepraszam, że was Przestraszyłam. Myślałam, że jesteś Purple Guy'em.
- Kto to taki?
- To ten, który nas zabił...

I w tym momencie widziałam jak jej łzy zmieszały się z krwią.
- Ale wiesz... Też trzeba mu wybaczyć. Ważne jest to, że żyjecie.
- No... Masz racje...
- Mogłabym się spytać, kto jest w Pirate Cove?
- Foxy. To taki lisek robot. Ale tak naprawdę ma na imię Max.
- Dlaczego jest zamknięty?
- No bo jak widzisz, on popełnił wielką zbrodnię. Po prostu nie wytrzymał i musiał to zrobić bo był spragniony krwi. Ugryzł dziecko w płat czołowy i... Trzeba było go zamknąć. Może sobie swobodnie wychodzić, ale jest bardzo wstrząśnięty.
- To może do niego pójdę?
- Nie radzę
- To pójdę.
-Jesteś tu sama?
- Nie, z moją przyjaciółką Kate.

Nagle w naszym biurze Kate wrzasnęła na całą pizzerię, więc szybko pobiegłam do niej zobaczyć co się dzieję.
- Aaaa! Wrzasnęła jeszcze raz.
- Co się dzieje?
- Chica tu u mnie była!
- Ale już jej nie ma. Powiedziałam z ponurą miną.
- Boje się, już nie chcę tu pracować!

Kate zbierało się na płacz, ale się ogarnęła. Po 10 sekundach Jenny przyszła się przywitać.
- No nie, nie wytrzymam! Jeszcze Bonnie!
- Nie bój się głuptasie! Ona nie jest zła! Jest nawet spoko. Ona jest tylko dzieckiem.
- Że co, gdzie, jak?! Zacinała się Kate.
- Normalnie ty moja chora psycholko!
- To znaczy, że nie muszę się bać?
-Tsa...
- Yey!

Minęła już 6:00 AM a animatroniki poszły sobie spokojnie odpocząć na scenie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się spodobało!! do zobaczenia wkrótce!! Piszcie czy nie za długie :)

5 komentarzy:

  1. Piszę Ci, że nie jest za długie XD I piszę, że mi się spodobało. I piszę, że jak było to wymienianie godzin
    1AM
    2AM
    3AM
    To mi się przypomniała piosenka "It's time to die".
    Koniec pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nooo tak :) (ale tak szczerze to bardziej mi się skojarzył DAGames)

      Usuń
  3. Kiedy następny rozdzial? Bombowe opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki... sama nie wiem kiedy będzie 3 rozdział... mam już napisany ale nie mam zbyt sporo czasu by przepisać ( no wiesz szkoła)

    OdpowiedzUsuń