- O boże! Co to była za noc! Jeszcze zostały 4 noce do pilnowania. Tylko nie wiem czy mi się uda zobaczyć Max'a. A jeżeli mnie nie polubi?
- Do kogo ty gadasz?! Spytała się Kate
- Nic, nic tak do siebie.
- O co chodzi z tym Max'em?
- To chłopiec, który jest w animatroniku, znajdującym się w Foxy'm.
- Chyba się zakochałaś.
- Nie prawda! Po prostu chcę się z nim zaprzyjaźnić.
- Aham...
- No chodź musimy wypocząć. Idziemy do baru? Ja stawiam
- Ok! Ale skąd weźmiesz pieniądze?
- Od szefa Pizzeri. Przecież za jedną noc daje 100 zł.
- To chodźmy do niego.
-Ok.
Po 20 minutach mieliśmy już wypłatę wysokości 100 zł, więc poszłyśmy do baru.
- To co chcesz? Spytałam.
- Lody waniliowe z bitą śmietaną
- Ok załatwione!
Gadałyśmy przez 4 godziny. Jak wróciłyśmy do domu była już 18:28. Musiałam się umyć i wyprać strój. Jak to wszystko zrobiłam była już 20:11, więc poszłam spać.
Obudziłam się o 23:37. Szybko zerwałam się z łóżka i przeprałam w mój fioletowy kostium. Nagle zadzwonił telefon.
- Cześć Nadie. Powiedziała w telefonie Kate.
- Elo.
- Gotowa już do pracy?
- Tsa...
- To widzimy się zaraz w Pizzeri pa!
- Pa
Już nie mogłam się doczekać spotkania z Bonnie'm. Musiałabym dzisiaj poznać Chice, Foxy'ego i Freddy'ego. Po 15 minutach byłam już koło Pizzeri, i czekałam na Kate. Czekałam, czekałam... i jej nie ma! Postanowiłam już zacząć sama pracę i poszłam do środka. Bonnie gdy mnie zauważył przytulił mnie mocno tak, że nie mogłam oddychać.
- Nadie! jak mi brakowało z kimś pogadać! Nie uwierzysz co się stało!
- Prędko gadaj!
- Max wreszcie pokazał się zza fioletowej zasłony!
- Serio? I co zrobił?
- Próbował dogadać się z nami
- A gdzie on w tej chwili jest?
- Znowu w Pirate Cove.
- To do niego idę.
Po kilku sekundach postanowiłam, że pójdę do niego i go jakoś wzbudzę do życia. Serce waliło mi jak szalone.
- Cz...cześć Max
- Kto tu jest?!
- Jestem Nadie...
- Po co tu przyszłaś?!
- By ci pomóc.
- Nikt już nie może mi pomóc... Nawet ty!
Postanowiłam wyjść z cienia i pokazać się mu.
- Proszę porozmawiajmy.
Foxy odwrócił się w moją stronę, i zauważyłam, że się czegoś boi.
- Ty! Ty mi to zrobiłeś! nie jesteś Nadie... Jesteś Purple Guy'em!
- Nie prawda! Tak, wyglądam pewnie jak on ale jestem sobą!
W pewnym momencie Bonnie wpadł do Pirate Cove z krzykiem.
- Zostaw ją!
- Ją? to jest Vincent!
- Nie prawda! To jest moja przyjaciółka!
- przyjaciółka? Zdziwiłam się.
-Nadie jest naprawdę spoko.
- No dobra wierze ci.
- Przepraszam, że cię przestraszyłam.
- To ja przepraszam, że cię obwiniałem.
Po kilku minutach przyszła wreszcie Kate.
- Kate! 15 minut spóźnienia! Krzyknęłam na nią.
- No wiem sorry.
- No ok. ok chodźmy do biura.
- Dlaczego tam idziecie? Nie możecie zostać tutaj z nami?
- Chyba możemy. Uśmiechnęłam się do Jenny.
- Chodźcie poznacie Freddy'ego i Chice.
Po minucie poszłyśmy na scenę tam gdzie były pozostałe animatroniki.
- Cześć jestem Nadie.
- Cześ jestem John. Powiedział Freddy.
- A ja Maddie. Powiedziała Chica.
- Miło was poznać.
- A ty jak masz na imię? Zwrócili się do Kate.
J...Ja? powiedziała zdziwiona Kate.
- Tak ty.
- Jestem Kate.
- Coś jesteś nie śmiała. Powiedziała Jenny.
- Co ja? Nie, tylko muszę się przyzwyczaić do nowego miejsca... To może ja pójdę do biura.
- To pójdę z tobą! Powiedziałam
- To chodź!
Po kilku sekundach poszłyśmy do biura, a ja jednym susem pobiegłam do Kamery. Kate była zajęta esemesowaniem z koleżankami. Ja patrzyłam na Kamery.
- Kate! Powiedziałam ze strachem
- Co się stało?
- Ktoś jest w Pizzeri!
- Jak to? Jakim cudem?
- Zamknęłaś drzwi?
- Eeeeee... Nie.
- To czego się dziwisz?!
- Chodźmy zobaczyć kto tam jest!
- No dobra to chodźmy.
Po 5 minutach zaleźliśmy tego kto jest w Pizzeri.
- Stop! Powiedziała Kate
- Kto ty jesteś? Co ty tu robisz w Pizzeri?
-jestem Vincent. dawny pracownik tej Pizzeri.
- Vincent?! Spytałam się go
- No t... tak
- To ty jesteś Purple Guy'em?
- Skąd wiesz jakie ja mam przezwisko?
- Tajemnica. Uśmiechnęłam się do niego
- A mogę się dowiedzieć kto wy jesteście?
- Ja jestem Nadie
- A ja Kate.
- Miło mi.
- A po co tu przyszedłeś?
- Po...eeee...yyy...moją czapkę
- Jaką znowu czapkę?
- Taką fioletową.
- O taką? Pokazałam mu trzymając ją w dłoni.
- Tak! Skąd ją masz?
- Mam ją ze stroju, ale jej nie noszę.
- Masz strój po mnie!
- Serio? I dlatego taki szeroki.
- Nom. Uśmiechnął się do mnie.
- Może zostaniesz tu na chwilę?
- No... dobrze.
- Yey!
Po kilku minutach poszliśmy do biura by sobie pogadać.
- Jakim cudem wiesz jak mam na imię? Proszę powiedz mi!
- No... Nie wiem czy mogę to mówić, ale ci powiem. Od Bonnie'ego. Rozmawialiśmy o tobie.
- Co?! Oburzył się Vincent.
- Nie denerwuj się... Powiedziałam jej żeby ci wybaczyła...
- Ahh... Dziękuje.
- Nie ma co dziękować!
- Kate... Dlaczego tak siedzisz i nic nie mówisz?
- J...Ja? Odpowiedziała Kate.
- Nie ten z tyłu! Jasne że ty!
- No bo, no bo... Po prostu nie mogę się ogarnąć.
Po kilku minutach ktoś wszedł do Pizzeri. O tej godzinie? Znowu? To trochę dziwne.
- Poczekajcie.; Powiedziałam stanowczo.
- Pójdę z tobą! Powiedział Vincent.
- Ok.
Po kilku sekundach zobaczyłam jakąś dziewczynę w granatowym stroju i srebrnych włosach. Oczy miała błękitne. Zdziwiłam się. Pomyślałam, że to kolejny pracownik Pizzeri.
- Kto ty jesteś? Powiedziałam.
- Jestem Amina, pracownik Pizzeri, a ty?
- Że co? Ja nim jestem! Uśmiechnęłam się.
- To, może popracujemy razem?
- No tak, już musimy. Jeszcze jest moja przyjaciółka Kate.
- To ile was jest?
- Tylko dwie... I ty doszłaś.
- Hellow! Ja też ty jestem ślepoty! Krzyknął z uśmiechem Vinc.
- Ahh... Przepraszam zagadałam się, może ja się przedstawię, jestem Amina.
- Słyszałem. Powiedział z lekkim uśmiechem.
- To może pójdziemy do biura. Powiedziałam grubym głosem.
- No to chodźmy.
Chwilę później.
- To zaczynajmy!
- To zaczynajmy. Powtórzyłam.
This is amazing... Trololololloo... XD Super rozdział :)
OdpowiedzUsuńPamiętaj jestem jego sis
OdpowiedzUsuńwiem... będziesz w rozdziale 5 lub 6.
OdpowiedzUsuńwiem... będziesz w rozdziale 5 lub 6.
OdpowiedzUsuńDobrze mamusiu
Usuń