Poczułam, że Vincent zaczął mi układać moje czerwone rozpuszczone włosy. Oraz zorientowałam się, że robi mi kitkę do góry.
- Ej no, nie ładnie mi w kitce! Mam odstające uszy!
Vincent spojrzał nba mnie z przodu i mówi:
- Wydaje ci się, twoje uszy są normalne... Powrócił do dalszego tworzenia kitki.
Siedziałam cicho i czekałam na koniec fryzury. Vincent wyjął swoją czarną gumkę z kieszeni i zaczął obwiązywać mi włosy.
- No i gotowe! Paczaj. Dał mi lusterko do ręki. Ola cały czas przyglądała się tej akcji i czekała na jakiekolwiek ode mnie słowa do Vinca.
- No ładnie... Gdzie się nauczyłeś tak perfekcyjnie czesać?
Vincent odwrócił się pokazując mi swoją własną kitkę
- A no tak. Zaśmiałam się
- No braciszku... Chociaż ten pierwszy raz zasłużyłeś na pochwałę!
- Aha -_-
- Oj tam... Uśmiechnij się.
- -_-
- Prawda boli, no co zrobisz?
- Ehh... No dobra... Podoba się kitka?
- Eheś... Bardzo. Uśmiechnęłam się
- To się cieszę.
- Vincent! Nie bądź idiotą tylko podziękuj jej i ją przytul!
- Jak się odwrócisz -_-
- No dobra... Jak chcesz. Odwróciła się
Vincent podszedł do mnie i pocałował mnie w usta. JA odwzajemniłam i zrobiłam się różowiutka. Nie spodziewałam się tego... Jezuuuu O_O
- Hahah! widziałam! Odwróciła się do nas.
- Co widziałaś? Zrobił niewinną minkę.
- To cuś!
- Cuś to znaczy cu?
- Ciumnąłeś ją!
- J-ja? Kiedy...
- Nie udawaj mój kochany dowcipnisiu...
- Ej która godzina? Przerwałam.
- 19.45 a co? Odpowiedziała Ola
- To ja zmykam do domu.
- Czemu?
- Bo mam pracę.
- Aaaaa... to zmienia postać rzecz.
- To pa pa. Uścisnęłam Olę i wyszłam z domu.
- A ty co się tak patrzysz?!
- Nic...
- Czy ona ci się podoba?
- . . . Niby nic nie słyszał i poszedł do swojego pokoju.
- Aha.
Ja wracałam do domu. Przez ten czas rozmyślałam nad wszystkim co się dzisiaj zdarzyło. Kitka na mojej głowie zostanie, to będzie moja mała i krótka pamiątka. Wróciłam do domu. Światła były wszędzie pozapalane w pokojach, drzwi otwarte i uchylone okna. Bałam się nawet tam wejść, bo miałam tylko w głowie to, że ktoś wkradł się do mojego domu. Weszłam do środka i spotkała mnie niespodzianka.
- Cześć Nadie...
- J-Jack? Czy to ty? Nie dowierzałam.
- Nie Święty Mikołaj!
- Jack to ty! Przytuliłam się do brata i płakałam ze szczęścia.
- Ej, Nadie nie płacz. Jestem tu... To nie sen.
- Jack... Cieszyłam się.
- Przyjechałem tu aby cię odwiedzić. I wiesz co? Chyba tu zostanę
- Serio?!
- Nie na niby. Uśmiechnął się
- Ahh... Ale wciąż masz poczucie humoru.
- No a co ty myślałaś? Uśmiechał się nadal.
- Mam ci tyle do opowiedzenia!
- To powiesz mi wtedy gdy będę mniej zmęczony dobrze?
- Oczywiście... Połóż się i zaśnij.
- No dobra... A gdzie rodzice?
- NA wakacjach... A mnie zostawili samą -_-
- O_O
- Nom.
Jack już zasnął, a ja przygotowywałam się do nocnej pracy. Jak zwykle zakładam fioletowy strój i perfumuje się. Niestety tym razem było cicho w domu z powodu nie dzwonienia telefonu. Nie wiem nawet czy Kate będzie w ogóle pracować. Jeśli tak to ja się chyba zabiję. Jest już 23:43 więc postanowiłam już wyjść z domu. Zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do Pizzeri. Amina była już w środku w biurze. Jednak to jeszcze nie koniec. Phone Guy powiadamiał nas jeszcze o zmianach dotyczących Pizzeri.
" Dobry wieczór! To już wasz kolejny raz w Pizzeri! Mam tutaj bardzo ważną dla was informacje, a mianowicie tak: Animatroniki stały się agresywne wobec ludzi, a nawet nie znamy powodu nagłej zmiany. Więc uważajcie na nie. Nie dajcie się zmylić. Więc życzę miłej pracy!"
- yhy... Miła. Powiedziała Amina z ponurą miną.
- Ale dlaczego one są agresywne? Może trzeba z nimi pogadać?
- Zwariowałaś już do reszty?! Słyszałaś chyba, że są agresywniejsze!~Pierwsza noc była izzi i gadały normalnie, a teraz prawdopodobnie będzie lipa!
- Może masz racje...
- Może?? Na pewno!
- No dobra niech ci będzie...
Minęło kilka minut, a w drzwiach pojawił się Freddy.
- Freddy! To ja Nadie! Nie pamiętasz mnie?
Usłyszałam tylko oddalające się śmiechy Freddy'ego, a Amina szybko zamknęła drzwi.
- Jezu, nie odzywaj się do nich tylko zamykaj te drzwi!
- Ale, ale...
- Żadnych ale... Chcesz żyć? To rób co każe!
Siedziałam cicho robiąc wielkie oczy. No nie ukrywam, też się bałam. Amina oglądała kamery. Przyznaje się bez bicia, że ja siedziałam pod biurkiem i przytulałam słupek.
- Ja pierdziu, Nadie! Wstań nie bój się! Wszystko jest pod kontrolą!
- J-ja n-nie ch-chcę!
Amina patrząc na mnie walnęła się w czoło z załamania.
Hah. Ja bym zrobila tak samo.
OdpowiedzUsuńno fiem ;3 dzięki XD
UsuńProsze. Ejjjjj....jeff spadówa po arbuza! A ty Vincent...
UsuńJak zwykle supcio ;) Okejka ode mnie!
OdpowiedzUsuńZajebiste!! Dlaczego ja tak nie umiem?! Naucz mnie!!! :-)
OdpowiedzUsuń#Atomka
Wow, fajne i ciekawe na tyle że czekam na nexta ;)
OdpowiedzUsuńGenialne! Tylko te emotkiiiiii... Z resztą co ja będę mówić, pełny komentarz jest pod tamtym rozdziałem. Czekam na next ^-^
OdpowiedzUsuńInteresujące czekam na następny rozdział.
OdpowiedzUsuńPoprostu świetne tak dalej.😊
Rokii#
ahh dziękuje :) XD
UsuńALe to jest zajebiaste! CZemu ja taki pisać nie umiem ;) . Oczywiście czekam na nexta, oby tak dalej ;*
OdpowiedzUsuń