sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział 9 "Kłamczuch"

Moją rozmowę z Jack'em przerwało dzwonienie mojego telefonu. Spojrzałam najpierw kto to, a po chwili odebrałam. To był Vincent.
- Tak słucham?- Powiedziałam.
- Nadie? Musisz przyjść natychmiast!
- A co się stało?- Byłam zdziwiona i lekko przestraszona.
- Nie pytaj tylko przychodź!- Rozłączył się.
- Przepraszam Jack ale muszę spadać.
- A co się stało?
- Właśnie nie wiem.- Wzruszyłam ramionami- Dobra pa za dzwonie jeszcze do ciebie- Dałam mu buziaka w policzek i wyszłam.

Szłam szybkim krokiem do domu Oli i Vincenta. Po 3 minutach byłam już ku celu i skręciłam w ich wejście. Wyszłam bez pukania do domu (Wiem nie ładnie xD) i wbiegłam w butach do salonu.
- Co się stało?- Spytałam Oli.
- Nic się nie stało- Uśmiechnęła się- a co by miało się stać?
- No bo dostałam powiadomienie od Vincenta, że coś się stało i mam szybko przyjść.

Ola wpadła w śmiech i załamała się.
- Vincent! ty kłamco! Chodź tu!- Wołała.

Vincent wyszedł zza drzwi swojego pokoju i stanął na środku przejścia na schodach.
- Co się niby miało stać?!- Wciąż była rozbawiona.
- Chciałem tylko, żeby przyszła- Pisnął słodkim głosem.
- No to mogłeś od razu powiedzieć a nie, mam czerpać nerwy nie wiem po co!- Wtrąciłam się i zmarszczyłam brwi udając obrażoną.
- Oj przepraszam, nie myślałem, że się aż tak wnerwię.
- I nie wnerwiłeś Vincent- Podniosłam jedną brew i uśmiechnęłam się.
- W takim razie gdy już jesteś to siadaj i gadaj- zaprotestowała Ola.
- Ale o czym?
- Chociaż by o pogodzie.
- Błagam nie zmuszaj mnie do tego, to nudne.
- No dobra jak chcesz. A co ty lubisz lub o czym lubisz pogadać?
- O chłopakach.
- Vincent wyjdź! Wszelkie prawa zastrzeżone!- spojrzała na niego i pokazała mu jego pokój.
- Ale...
- 3...2...1...

Szybko pobiegł do pokoju.
- Bo na sposoby są sposoby- Uśmiechnęła się.
- To on się ciebie boi?
- Czasami, albo tylko się przed tobą popisuje.
- Przede mną? Błagam cię...
- No tak przed tobą.
- Hahahaha- zaśmiałam się.
- To gadaj podoba ci się Vincent?
- ............
- No?
- No... tak podoba
- Tak myślałam! Ale było by fajnie mieć ciebie w rodzinie!

Podeszłam do niej i zakryłam jej usta.
- Ciiiiii!!! Nie krzycz bo usłyszy kto!

Ola próbowała coś wydobyć z ust ale przeszkadzały jej moje dłonie. Postanowiłam wziąć moją rękę stamtąd.
- Ale to już chyba jasne, że już ze sobą będziecie!
- Czemu tak myślisz?
- Bo ciebie kocha i już cię całował!

Zrobiłam się czerwona i zakryłam się dłońmi.
- Nie wstydź się Nadie! To normalne.

Wciąż z zakrytą twarzą pokazałam palcem Vincenta, który stał oparty o bok drzwi. Miał podniesioną brew do góry, podwinięte rękawy i skrzyżowane ręce. Patrzył się na Ole.
- Mówiłam byś nie krzyczała.- Wciąż miałam zakrytą twarz.
- Vincent? Ymmm... braciszku?- Wstała i próbowała wyjść zza drzwi, ale Vincent w nich stał co nie umożliwiało wyjścia Oli.
- Coś masz jeszcze do powiedzenie?- Zbliżał się powoli do niej z lekkim uśmieszkiem na twarzy. był przygotowany na atak łaskotek.
-Ymmm... Kocham cię?
- Słodkie, ale nie aż tak by mnie powstrzymać!- Uśmiechnął się i gwałtownie przybliżył się do Oli łaskocząc ją.
- Nie Vincent, przestań! To łaskocze!- Śmiała się głośno.
-Nie... Wiesz co, boli!- Powiedział zgrubionym głosem a zarazem z uśmieszkiem.

Jeff słyszał z pokoju chichranie  się i podszedł do drzwi, gdzie było towarzystwo.
- A co tu się wyrabia?- Położył swoje ręce na biodrach i uśmiechnął się lekko.
- Jeff pomóż mi plis!- śmiała się nadal.
- Vincent!! chcesz mieć oblane panele?

Vincent przestał już ją łaskotać i przybliżył się do mnie.
- Jeff!!- przycupnęła do niego i wtuliła się- dziękuje.
- Jedno słowo i już po kłopocie!- Uśmiechnął się i pocałował Ole w czoło.

Vincent swoją twarz przybliżył do mnie i patrzył mi się w oczy. Ja również się w jego gapiłam. Wziął poduszkę, zakrył nasze twarze i zaczął mnie namiętnie całować. Ja byłam lekko zdziwiona, a za razem podekscytowana. Ola patrzyła się tylko i uśmiechała się.
- Już widzę jakie tu dzieci będą ładne...- Zaśmiała się.

Zerwaliśmy się z fotelu i zrobiliśmy zdziwione oraz zawstydzone miny.
- COOOO?!- Powiedzieliśmy razem.
- Przecież ja żartowałam!- Znowu się zaśmiała.
- Oj siostra... Nagrabiłaś sobie teraz...
- Vincent, nie przy mnie...- Uśmiechnęłam się.

Vincent spojrzał na mnie i uśmiechnął się szczerząc zęby.
- oooo, Vincent pokazałeś swoje kiełki.
- No widzisz siostra... Ale jak Nadie pójdzie to dostaniesz tak, i tak.
- HELP.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeżeli w kolejnych rozdziałach będą pojawiać się tacy bohaterowie, którzy występują często, to dodaje do "Informacji" na górze w pasku... już doszedł Jack więc... Czekajcie na inne postacie! Dajcie mi wenę! Cześć i czołem za parę dni lub tygodni! XD

6 komentarzy:

  1. Żadne tygodni!!! Dziękuję misiaczku ;333 Jeff mam nadzieję że mnie obronisz przed nim

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech wena będzie z Tobą! *czeka chwileczkę* Halo? Czy to działa?

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahahah x'D
    czekam na nexta! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje wam!! :-) spodziewajcie się dużo dziwnych rzeczy w kolejnych rozdziałach!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział szacun. Czekam na nexta:)


    ChocolateCupcake#

    OdpowiedzUsuń